Jesteśmy tym co niewidzialne – jak działa świat energii

Przyjmijmy na początek, że sami stwarzamy swój świat i swoją przestrzeń.

To, o czym myślimy oraz co odczuwamy – emocje lub uczucia to niewidzialna otoczka naszego fizycznego ciała. Każdy kaształtuje na swój sposób tę "chmurę" i styka się z "chmurami" innych ludzi. Ważnym elementem jest fakt, że inni ludzie również wpływają na kształtowanie owej "chmury" (tej naszej energii) – dzieje się to świadomie bądź nieświadomie. Jednak ostateczną odpowiedzialność za skład i wielkość "chmury" ponosimy my sami.

Ja sobie wyobrażam dwie różne osoby, które mają zupełnie przeciwstawne postrzeganie siebie i podjeście do życia. Zobrazuję ich postawy i wpływ jaki mają na samych siebie i na swoją przestrzeń.

Osoba A, jest osobą żyjącą w totalnym chaosie myśli, tak naprawdę są ich takie ilości, że nie jest w stanie zauważyć jak mocno władają one nią samą, rozpraszają całkowicie jej uwagę, powodując niemożliwość skupienia się na kilku wybranych celach, nie mówiąc już o możliwości jakiejkolwiek ich realizacji.

Osoba A nie wie też, jak przeważająca większość myśli przelatujących przez jej głowę nie należy w ogóle do niej. Chaos myślowy nakręca emocje charakteryzujące się gwałtownością w swym odczuciu. Nastroje takiej osoby zmieniają się szybko, nie są to też odczucia łagodne i stabilne. Wszystko co dotyka jej z zewnątrz łatwo zmienia myśli i stwarza emocje.

Tu rządzi nią: strach, lęki, obawy, zmarwienia, niepokoje, złość, wściekłość, nienawiść, rozgoryczenie, żal, odczucie samotności, niekochanie, brak akceptacji, poczucie winy, itp.

Wygląda to tak, jakby ta osoba tworząc w sobie takie chaotyczne i nieskoordynowane myśli podsycane wyżej wymienionymi emocjami produkowała "pomyje" w niewyobrażalnych ilościach i nieustannie stwarzła swoją "chmurę" – przestrzeń energetyczną – wylewając na siebie te "pomyje". Jej przestrzeń jest tak zabrudzona i cuchnąca, że samej jej trudno jest tam przebywać.


Rys.

Żeby to znieść włącza przycisk zwany znieczulicą – zamyka serce (zamyka się na prawdę o sobie i świecie) staje się obojętna – nie potrafi wykrzesać z siebie uczuć – charakteryzujacych się łagodnością i spokojnym przepływem, takich jak : wyrozumiałość, kochanie, wybaczenie, wdzięczność.

Aby nie widzieć też w czym tkwi i co sobie stwarza, a co jednocześnie powoduje uczucie bólu, osoba typu A udaje przed samą sobą, że jest to nieprawdą i wymyśla sobie inny wizerunek siebie oraz swojej własnej przestrzeni co nazywamy ogólnie iluzją.

Najczęściej ból przed odkryciem prawdy jest postępujący i na tyle duży, że iluzja tylko się powiększa a postać taka zupełnie inaczej postrzega siebie i rzeczywistość wokół siebie, póki nie znajdzie w sobie odwagi na ujrzenie prawdy.

Otwierając oczy i serce na to, jacy jesteśmy pozwalamy sobie automatycznie na zmianę samych siebie. Z pominięciem tego kroku, metamorfoza nigdy nie zajdzie. Któż chciałby być oblewany "pomyjami" -gdyby wiedział, że cały czas to on wylewa je na siebie? Każdy kto się zaczyna orientować, jaką krzywdę sobie robi w ten sposób - po prostu przestaje tak się zachowywać.

Wiąże się to z rosnącą świadomością. Człowiek który staje się świadomy, że pewne jego zachowania są dla niego niekorzystne – natychmiast kończy z takim postępowaniem. Owo "natychmiast" może jednak rozciągnąć się w czasie, co jest spowodowane długotrwałymi praktykami wylewania na siebie "pomyj". Nasze "nałogi emocjonalne" i miliony myśli wciagają nas do tego starego bagienka non stop. Trzeba zaangażować się mocno w ćwiczenie uważności i za każdym razem, gdy odkręcamy kurek z "pomyjami", szybko go zakręcać. Wraz z ćwiczeniami coraz szybciej orientujemy się w sytuacji, aż do momentu kiedy już w ogóle kurka nie dotykamy.

I tu można przedstawić osobę typu B - postać bardziej świadomą, która już "pomyj" na siebie nie wylewa, a nawet udało jej się posprzątać swoją przestrzeń – zapanować nad myślami i emocjami. "Coś" spowodowało, że zauważyła ona swoją postawę i swoje postępowanie – zaprzestała brudzenia w swojej przestrzeni oraz zaczęła zaprowadzać tu porządki – czyli dokonała transformacji w sobie. Zastąpiła humorzaste emocje łagodnością uczuć.

Gdy osoba B powoli uwalnia się od starych przyzwyczajeń – chaotycznych myśli i huśtawki emocji – przestrzeń wokół niej oczyszcza się i powiększa. Osoba taka buduje się w byciu lepszym człowiekiem -mimo uczucia bólu, jaki łączy się wraz z opadaniem iluzji na swój temat (lub/i świata) – otwiera swoje serce i uczy się słać sobie i innym łagodne, pozytywne odczucia np. : dobre życzenia, akceptacja, kochanie, opieka, troska itp. Oczyszczając swoją przestrzeń i poszerzając świadomość, do osoby typu B dociera wiele subtelności, jakich nie jest w stanie zauważyć osoba A. Np. że krótkotrwałe zdenerwowanie jakiego doświadcza w danym momencie nie pochodzi i nie zależy od niej. Staje się wrażliwa na świat – budzi się w niej współodczuwanie . Zaczyna odróżniać to co pochodzi od niej i to co pochodzi od innych.

Gdyby te dwie osoby pomyślały o sobie, osoba A o osobie B, lub na odwrót, lub jednocześnie – mimo, iż mieszkałby na dwóch przeciwległych krańcach świata – ich przestrzenne "chmury" zostają połączone mostem – energie tych osób wpływają na siebie, mieszają się. Jeżeli osoba A posiada większą przestrzeń, jest w stanie swoje "pomyje" wlać w przestrzeń energetyczną osoby B. Gdyby było na odwrót i osoba B miałaby większą przesrzeń energetyczną (większe ciśnienie energatyczne), to osoba B zdominowałaby swoją energetyką osobę A. A więc u tej zrobiłoby się luźniej i przestronniej.

Tym sposobem każdy wpływa na każdego.

Różnica polega na tym, co stwarzamyi czym na innych wpływamy. Osoba A (tu charakterystyczna postawa z energii przeciwnej) mając spore ciśnienie energetyczne wpływa na innych – mocno, ekspresyjnie łamiąc zasady dotyczące wolnej woli – narzuca swoją energetykę innym, nie widząc konsekwencji. Natomiast osoba B z większym ciśnieniem wpływa na innych przedstawiając swoją przestrzeń energatyczną jako propozycję i niejako zapraszając do skorzystania z łagodnej, czystej chmury, szanując wolny wybór każdej istoty (postać charakteryzuje energię jedyną-pierwotna w jakiej zostaliśmy stworzeni).

Tak oto wpływamy jedni na drugich – raz tworząc z nimi, raz niszcząc.

Stając się osobą typu B jesteśmy w stanie poprawić los osób A. Bedąc osobą typu A niszczymy innnych, ich przestrzen i życie oraz najbardziej (nie wiedząc o tym) niszczymy samych siebie. Wybór zawsze należy do nas i ostateczną odpowiedzialność za naszą postawę zawsze ponosimy sami. Konsekwencje naszych czynów istnieją- czy je widzimy czy też nie.