Rollercoaster emocjonalny mojego życia

Pochłonięta emocjami nie jestem w stanie dostrzegać prawdziwej siebie i świata wokół mnie.

Tak funkcjonowałam większość mojego życia. Zraniona, krzywdzona, odrzucona, pełna nienawiści do siebie i innych, nierozumiana, ograniczona, zniewolona, pełna bólu i rozpaczy, z ciągłym poczuciem niesprawiedliwości. Chyba i tak nie wymieniłam wszystkich emocji, jakie targały mną non stop. A wśród tylu emocji – we mnie prawdziwa pustka. Teraz wiem dlaczego tak mocno odczuwałam pustkę i skąd ona się we mnie brała. W zagmatwanym świecie, który tworzyłam było wszystko – raz płacz z powodu bezsilności, raz zaciskanie szczęki ze złości. Jak na karuzeli, jak na rollercoster. Bo gdzież było miejsce na uczucie miłości? Nie było go wcale.

Pośród takiej szarpaniny, którą w większości tworzyłam sama -nie było mnie. Nie żyłam.

Istaniałam jako zombi myśląc, że wszystko to co we mnie, jest niezmienialne, nie do opanowania i że jest prawdziwie moje. Cóż za ogromna pomyłka!

Przyszedł kiedyś dzień wielkiego strachu – miałam wrażenie, że jest tak ogromny, że pęknę pod jego ciężarem i zniknę. Byłam przekonana, że to suma wszystkich strachów mojego życia. Zazwyczaj starałam się upychać gdzieś te emocje i udawać, że ich nie ma albo, że tak mocno we mnie nie grają. Ale tym razem postanowiłam zrobić coś odwrotnego – postanowiłam sprawdzić co się zadzieje, kiedy odczuję w pełni ten strach. Czy będę się bać bardziej niż do tej pory i czy rzeczywiście pod takim wielkim napięciem pęknę jak balon. Niczym nie ryzykowałam. W końcu było to dla mnie tak ciężkie przeżycie, że nie wyobrażałam sobie nic gorszego. I choć wydawało się to niemożliwe, strach wzmógł się jeszcze bardziej, gdy go dotknęłam. I rósł powolutku, ale coraz wolniej i wolniej. Nie poddawałam się i zmuszałam się do wydobycia z siebie maksymalnego strachu, do granic możliwości. W pewnym momencie stało się coś czego sie nie spodziewałam – strach zniknął zupełnie. To on pękł jak balon, a nie ja! Był to jeden z przełomowych momentów w moim życiu.

Doświadczając w pełni tej emocji – zapanowałam nad nią. Wolna od tak wielkiego ciężaru niesionego przez całe moje życia dotarło do mnie, że nie ma takiej emocji we mnie, nad którą nie da się zapanować.

Czytałam o tym wiele i słyszałam wcześniej, ale nie umiałam zastosować praktycznie.

Do momentu wystąpienia owej kryzysowej sytuacji.

Obecnie nauczyłam się panowania nad wieloma emocjami, które szalały nieraz we mnie pochłaniając całą moją energię i nie pozwalając na odkrycie tego, jaka jestem naprawdę. Wszystkie emocje kłębiące się we mnie zasłaniały mi widok mojego wnętrza a także i zewnętrza. Niepanowanie powodowało brak uważności. Brakowało miejsca na uczucia. W moim życiu nie było miejsca na mnie.

Tak funkcjonuje wielu ludzi. Wichura emocjonalna w jakiej tkwią rozrywa ich na strzępy i nie wiedzą nic o tym. Skoro są przekonani, że tak musi być (ponieważ tak jest) nie są w stanie tego zmienić i oczyścić się ze złudnych i krępujących odczuć. Czasem wystarczy być po prostu upartym, nie trzeba wielkiej wiary, ani żadnej pomocy z zewnątrz. Wystarczy zdać sobie sprawę, lub choć założyć, że to tylko i wyłącznie my stwarzamy siebie i swój świat i jeżeli coś się w nas rodzi, to sami na to przyzwalamy – nieważne, czy sami zasialiśmy to ziarno czu zostało nam podrzucone. Tym sposobem wysiadam z rollercostera emocjonalnego mojego życia i wybieram to, co chcę aby w moim życiu zaistaniło. Oczyszczam emocje a pustka powoli rozrasta się w miłość. Nie jestem pozbawiona strachu, albo chwilowej złości. Jestem jednak coraz bardziej świadoma tych emocji we mnie, akceptuję je i uwalniam. Mam siłę, aby stwarzać siebie taką jaką chcę być, a nade wszystko pragnę być taką, jaką chce mnie widzieć Bóg. Wybierając siebie -wybieram Jego. Mając świadomość odpowiedzialności za swoje życie – robię ciagle porządki, aby gościły w moim sercu miłość, łagodność i spokój. Doświadczyłam tego i wiem że jest to możliwe. Zagubiony zawsze ma szansę się odnaleźć.



Część praktyczna - Jak wyjść z tej zabawy? (uzależnienia emocjonalnego)


Na wstępie, huśtawki emocjonalne, trzeba tak właśnie nazwać – uzależnienie – i jak na każdym odwyku, nie jest łatwo ;-)


Dusza przez wcielenia nabyła wzroce, których używa i odtwarza , w wiekszości jest to dla niej destrukcyjne(czym jest dusza w innym artykule).


Wszystkie odloty emocjonalne są ściśle powiązane albo z nami samymi, albo z drugim człowiekiem (relacje). Jako, że świat najlepiej zmieniać od siebie, to też od swojego podwórka zaczynamy.


  1. typowe reakcje emocjonalne dotyczą braku akceptacji swojej postawy (w sposób oczywisty lub utajony)


Przykład:

Zdarza się czasem, że upadnie nam kubek z herbatą i już ciśnienie rośnie. Rozlana herbata i potrzaskany kubek potrafią niektórych doprowadzic do furii. Mówi się, że robią z igły widły, bo to przecież tylko kubek z herbatą. Wybuch emocjonalny nakierowany na siebie ("jaki ze mnie niezdara..") potrafi wyrządzić spore szkody na planie energetycznym oraz doładować frustrację innymi emocjami.. ("dlaczego ciagle mi się to przydarza?"..) i szerg innych lawinowo napływających emocji i myśli np.: (skoro nie potrafię utrzymac kubka z herbatą.. to jak znajdę dobrą pracę... do niczego się nie nadaję.. wszystko się sprzysięga przeciwko mnie..)

A gdyby spojrzeć na tą sytuację szerzej... co tak na prawdę się wydarzyło i czego dotyczy? Jaką czytelniku masz swiadomość danej sytuacji? O ilu czynnikach wiesz, które przyczyniły się do zasitniałej sytuacji?

Scena:

jakiś człowiek np. Z Twojej pracy ma Cię za idiotę, po którym trzeba wszystko poprawiać i ma Cię serdecznie dość, uważa że partaczysz pracę innym i trzeba Cię ciągle niańczyć. Choć nie jest to w większości prawda (dajmy na to 20% pokrywa się z prawdą) ładuje taki obraz Ciebie w przestrzeń myśląc o Tobie (a czy Ty też tak nie robisz?;)).


Taki pakiet emocjonalno-myślowy ma łatwy punkt zaczepienia w Tobie, jeśli myślisz o sobie podobnie. Wystarczy jedna osoba silnie energetycznie, aby emocje przejawiły się jako fizycznie rozbity kubek, co podtrzyma Twój obraz o sobie jak o niezdarze.


Proszę sobie nie pochlebiać, że powyższy przypadek zwalnia z odpowiedzialności, że to inni odpowiadają za wszystkie rozbite kubki w naszym życiu.. to przede wszystkim własne myślenie o sobie stwarza im możliwość przejawienia sie tego w fizyczności.


Wyjście z sytuacji:

Najprostszym przykładem otwarcia serca i pokochania siebie jest zdanie sobie sprawy z tego, że jestem jaki jestem, że popełniam błędy i nie wiem wszystkiego ( w tym o sobie).


Praktyczne uwagi:

przypomnij sobie sceny z np. z dzieciństwa, kiedy to przydarzały Ci się różne przykre sprawy i zapytaj siebie jaki miłeś na to wpływ? Czy mogłeś temu zapobiec? Jaką miałeś motorykę ciała pozwalającą na utrzymanie pełnego kubka czy umożliwiające sprawne bieganie? A kiedy patrzyłes na swoja mamę i biegłeś do niej z radością czy widziałeś kamień, o który się potknąłeś chwilę później? To takie chwile powodują, że zdajemy sobie sprawę z tego, że nic nie wiemy o świecie w którym żyjemy, jak niską mamy świadomość tego ile jest czynników, na które nie mamy wpływu a mimo to musimy się wśród nich odnaleźć.

I jak tu siebie nie kochać – takie nieporadne dziecko - i sobie nie wybaczyć?

Czy jesteś już wystarczająco dorosły, by stwierdzić, że wiesz już wszystko i ogarniasz wszystkie czynniki które powodują zaistniałe sytuacje w obecnym czasie?


  1. typowe reakcje emocjonalne dotyczące drugiego człowieka.. (w sposób oczywisty lub utajony)


Przykład:

Zdarza się, że żyjemy z drugim człowiekiem w jednym domu i jest to ktoś z rodziny np. mąż, żona, dziecko, ktokolwiek..


Przykładowo jest to Twój Tata. Jego zachowanie względem Ciebie przysparza wielu przykrych sytuacji, może nawet dochodzi do rękoczynów, wyzwisk itd.

Tobie na pewno nie jest, Drogi Czytelniku, obojętne i też odwzajemniasz mu sie podobnie, jak on Tobie. Albo przymujesz wszystko na siebie. Obie postawy przyczyniają się do ogólnej atmosfery w domu. Napewno ta osoba z Tobą w konflikcie ma swoje racje i Ty swoje ...ale spójrzmy na to szerzej...



Czy widzisz na pewno wszystko? Tak jak rzeczywiście to wygląda?

Dlaczego zachowanie Twojego Ojca jest takie a nie inne? Czemu się denerwuje w taki a nie inny sposób?

Scena:

Twój Ojciec robi Ci awanturę o niewyniesione smieci.. prosił o to jakis czas temu, Ty zapomniałeś (bo miałeś inne rzeczy na głowie) i zaczyna się typowe obwinianie: "Ty zawsze tak robisz, nigdy nie masz czasu na porządki w domu, jesteś leniem.. nigdy na ciebie nie można liczyć nawet w najmniejszych sprawach.. "

A Ty mówisz mu, że masz go dosyć, bo miałeś ważną sprawę do załatwienia i wyleciało Ci to z głowy. Wzajemne obrzucanie się wyzwiskami nie sprawi, że śmieci się wyniosą. Koniec końców wściekły na Ojca wynosisz te śmieci, mówiąc: "On mnie w ogóle nie rozumie".. itp.


Co tak naprawdę się tu wydarzyło?


Być może Ojciec czekał z tą prowokacją awantury, bo ma to w naturze, lubi konflikt i jazdę po emocjach.. a Ty masz podobnie, bo lubisz jak sie coś dzieje ( na wyskoich obrotach) i masz już pod nosem przeciwnika do zabawy.


Szersze spojrzenie:

Twój Ojciec w dzieciństwie miał podobne awantury, ale że był dzieckiem nie miał dużej siły przebicia – był słaby energetycznie i przez lata nauczył się jak być sprytniejszym od przeciwnika w rozmowie i również silniejszym na planie energetycznym. I teraz chełpi się swoimi możliwościami i codziennie je testuje w przeróżny sposób.

Ty w związku z tym, że jesteś jego dzieckiem przejmujesz te same wzorce i starasz się mu dorównać w tej bezsensownej bitewce, z której ani Ty ani On nie macie korzyści, tylko Ktoś zupełnie inny...

Całą sytuacje sponsoruje "Ciemność". To główny zleceniodwaca jak i organizator tej zabawy, w którą teraz gracie.

"Ciemność" umowny termin nazwania wszystkiego co podsterowuje emocje, doładowuje i wprawia w ruch angażując nas w pełni w swoja grę.


Wyjście z sytuacji:

Kiedy spojrzysz na to w jakich warunkach dorastał Twoj Tata (nie było to przyjemne i miłe), dostrzeżesz, że nie było nikogo kto mógł mu pokazać, że można kochać drugiego człowieka. Skoro ani z jednej ani z drugiej strony nie dostał właściwych wzorców, to co może przekazać Tobie? Tylko to co zna.. czyli awantury, wyzwiska.

I znowu dochodzimy do sytuacji, w której jest tak wiele czynników o których nie wiemy, a które kształtują drugiego człowieka, a w której my sami moglibyśmy sobie wcale już nie poradzić.. (bo przecież możemy postawić się w sytuacji w której nie mamy możliwości nauczenia się rozwiązywania prostej sprawy wynoszenia śmieci bez konfliktu)


wybaczcie im bo nie wiedzą co czynią..


J
akże to ciągle aktualne i nic nie straciło na wartości.


Kochanie drugiego człowieka i wybaczenie mu jego własnych zachowań leży u podstaw poprawnego współtworzenia tego swiata.

Postrzeganie drugiego człowieka jako zagubionego w wirze emocjonalnym, niewidzącego własnych zachowań jako niewłaściwych, będzie punktem wyjścia do wybaczenia mu. Co nie zwalnia Cię Czytelniku od odpowiedzialnosci wobec drugiego człowieka, spójrz na siebie i zapytaj siebie jaki Ty jesteś dla innych.

Może też pogubiony i nierozumiejący do końca tego co sam robisz innym?